Obrazek

She's like heroin to me

Powrót

Dwa

niedziela, 8.listopada.2009, 17:40
Augustus Rookwood siedział w wygodnym fotelu w swoim gabinecie. Jego czaszkę przeszywał pulsujący ból. Nigdy nie był najlepszym kompanem do kieliszka, a na wczorajszym przyjęciu trochę przesadził z alkoholem. W końcu nie odmawia się wypicia za zdrowie przyszłej młodej pary, gospodarza przyjęcia, wszystkich czarodziejów czystej krwi ( wyróżniając wśród nich każde pokolenie).
- Dominico!- zawołał. Do pokoju weszła drobna blondynka i spojrzała na brata z politowaniem.- Nie patrz tak tylko przynieś mi wody z cytryną i lodem... Strasznie boli mnie głowa...
- Mówiłam ci żebyś nie pił tyle, przecież nigdy nie miałeś do tego głowy....- powiedziała z wyrzutem i wyszła. Po kilku minutach wróciła z tacą na której stała szklanka wody i flakonik z jakimś eliksirem.- Wypij to, powinno pomóc...
- Dziękuję ci...
Kobieta ruszyła ku wyjściu, ale nagle zatrzymała się i odwróciła.
- Był ty wczoraj Tom... Nie było cię więc kazał mi przekazać, że odnalazł coś na tamta starego Godryka...- powiedziała. Mężczyzna na te słowa zerwał się z krzesła i podszedł do wieszaka na którym wisiał jego płaszcz.
- Nie czekaj na mnie, nie wiem kiedy wrócę...- rzucił tylko i aportował się.
^^^
- Witaj Augustusie...- mężczyźni uścisnęli sobie dłonie.- Jak już zapewne wiesz, byłem wczoraj w twoim domu.... Chciałem podzielić się z tobą informacjami, które zdobyłem na temat własności Gryfindora. Dwa dni temu odwiedziłem dawną znajomą... Amanda Dippet zdradziła mi, że jej ojciec już od dłuższego czasu pracuje nad starą Tiarą Przydziału. Chce zawzięcie wyciągnąć z niej coś na temat miecza jej właściciela. Podobno takowy istnieje, a Godryk ukrył go tak, że „tylko człowiek o szlachetnym sercu” może go odnaleźć.- prychnął.
- Więc jak chcesz to zrobić Lordzie?- zaciekawił się tamten.
- Najpierw muszę się jakoś dostać do Hogwartu... Nawet chyba mam pewien pomysł... – zamyślił się mężczyzna. – Jednak to wszystko o czym teraz tutaj słyszysz musi pozostać miedzy nami. Augustusie czy chcesz nadal pracować nad tą sprawa?
- Oczywiście...
- W takim razie musisz złożyć Przysięgę Wieczystą.... Czy jesteś na to gotów?- kąciki ust jego rozmówcy drgnęły nieznacznie. Pochylił głowę zastanawiając się nad czymś gorączkowo.
- Tak... Zrobię to... Dla ciebie wszystko przyjacielu...- szepnął, a jego źrenice rozszerzyły się pod wpływem adrenaliny gdy srebrny płomień splótł ich dłonie.
^^^
- Dumbledore... Czy to oznacza, że on wrócił?- szepnął młody mężczyzna siedzący przy dużym stole w jadalni. Siwy staruszek przechadzający się po pokoju skinął głową. Jego stara twarz pokryta była pajęczyną zmarszczek, a oczy wydawały się być zmęczone i poczerwieniałe z niewyspania.
- Podejrzewam też, że to on zamordował Amande... Jednak nadal nie wiem po co... Z zemsty? Może chciał wyciągnąć z niej jakieś informację... To wszystko to tylko spekulacje, domysły... To byłaby już jego druga ofiara jako Lorda Voldemorta...
- Nie mogę uwierzyć... Kiedy byłem w pierwszej klasie, on dostał odznaczenie za szczególnie zasługi dla szkoły... Prefekt, prymus, jeden z ulubieńców Shlughorna... Przecież...
- Nie ulegaj stereotypom Danielu. Horacy zawsze odpowiednio umiał dobrać sobie „towarzyszów”. Nie zaprzeczysz, że Tom miał zadatki na kogoś wielkiego i nie wykluczone, że nim się stanie. Jak zauważyłeś jego poczynania już teraz stały się dość popularnym tematem... Zadziwiające jak wieści szybko się rozchodzą.- siwy mężczyzna przystanął i machnął ręką jakby chciał dogonić od siebie natrętne myśli. Po chwili opadł na krzesło i westchnął głęboko. Był tak samo bezradny jak mała ćma szarżująca wokół lampy naftowej stojącej na stole.
^^^
Olbrzymia posiadłość rodu Blaise skąpana była w blasku zachodzącego słońca. Przez witraże w holu przedstawiające znanych, starożytnych magów prześlizgiwały się smugi światła powodując, że wnętrze domu wypełniało się paletą najróżniejszych barw.
Młoda dziewczyna siedziała na schodach obserwując tysiące rozmigotanych promyków odbijających się w jej włosach. Od kiedy pamiętała ten widok towarzyszył jej długimi, nudnymi popołudniami, które spędzała w tym domu.
Nagle usłyszała pukanie do drzwi obwieszczający czyjeś przybycie. Nie miała jednak najmniejszej ochoty odrywać się od swoich myśli. Kiedy po raz trzeci nagłe uderzenie mosiężną kołatką rozdarło cisze, brutalnie zabierając z jej umysłu prawie namacalną wizje przyszłości z dala od rygorystycznego ojca, otworzyła oczy.
- Kredku! Gdzie się podziały te przeklęte skrzaty?- szepnęła sama do siebie podnosząc się ze schodów. Gdy otwarła drzwi jej oczom ukazała się postać w kapturze.
- Dzień dobry. Czy zastałem pana domu?- męski, zimny głos zdawał się przeszywać na wskroś.
- Ojciec jest w swoim gabinecie... Jeśli będzie pan łaskaw zaczekać poproszę go o przyjście...- odsunęła się by wpuścić gościa.- Zaraz powinien przyjść skrzat i pana obsłużyć... Mam powiedzieć ojcu, że przyszedł...
- Tom Riddle... – syknął mężczyzna z niesmakiem. Długie blade palce zsunęły kaptur, który opadł mu na ramiona. Twarz mężczyzny była pociągła, a wyraziste rysy dodawały mu wdzięku i dostojności. Jednak mimo tego wyglądał na człowieka zmęczonego i nękanego jakąś chorobą. Miał zapadnięte policzki, a oczy zdawały się zionąć pustką.
Dziewczyna otrząsnęła się i ruszyła w stronę gabinetu ojca, jednak nadal była pod wpływem tych niesamowitych oczu. Dostrzegła w nich tak wiele... Na pozór beznamiętny wzrok nadawał mu wyniosłości, dumy i niesamowitej wielkości... Gdy dotarła na miejsce zapukała trzy razy w drewniane drzwi i weszła do środka bez zapowiedzi.
- Masz gościa. Niejaki Tom Riddle czeka na ciebie w salonie...- rzuciła obojętnie do mężczyzny siedzącego za biurkiem i wyszła z gabinetu.
^^^
Szara sowa zastukała cicho w szybę przestronnego pokoju na piętrze, który należał do starszej z sióstr Blaise. Iteke siedziała na łóżku pogrążona w lekturze. Gdy była na 274 stronie rozdziału pod tytułem „Jak rzucać zaklęcie nienamacalności” usłyszała ciche pukanie. Niechętnie oderwała się od opisu znikającego domu i otworzyła okno. Chłodne, wieczorne powietrze ugodziło ją w twarz, pachniało rosą i różami kwitnącymi w ogrodzie. Westchnęła głęboko i odwiązała list od nóżki ptaka. Zostawiając uchylone okno usiadła na swoim łóżku i rozwinęła pergamin.

Droga Iteke!
Nie widzieliśmy się od prawie miesiąca. Mam nadzieję, że u ciebie wszystko w porządku. Ostatnio wydarzyło się wiele rzeczy. Chciałbym je z tobą omówić, a po za tym ja i Jess zamierzamy się pobrać. Jeśli nie będzie ci to przeszkadzać przybędziemy do twojego domu w sobotę o 17.
Pozdrawiam
Daniel

Dziewczyna odłożyła list na szafkę nocną i spojrzała przez okno. Czuła jak jej serce wypełnia zazdrość i ból...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


0 komentarzy
Następne Poprzednie